niedziela, 6 lipca 2014

Udko w marynacie czosnkowej z sałatką z pomidorów i pieczonymi ziemniakami.

Wróciłam. Tak na dobre. Już teraz. Znowu nabrałam ochoty na gotowanie. Powróciła dawna radość życia i nie ma żadnego patrzenia w przeszłość! Tylko w przyszłość! :) Bo tak najlepiej. 

W planach tak dużo do ogarnięcia, ale zaczynam od tych przyjemniejszych zmian. Częściej posty, nowe cykle i dużo Maleństwa :) ostrzegam! Będziecie mieć mnie dość ;) Miłej #sunday :)



Dzisiaj obiadowo. Trochę czosnku, więc gdy chcesz się całować, pomyśl dwa razy przed pichceniem ;)  no jedynie, że oboje będziecie romantycznie pachnieć czochem <3 #lowkilowki MIĘSO (bo się domagają), trochę zdrowo, bo sałatka z pomidorów i tadam - obiad, że palce lizać!

Potrzebujemy:

udko z kurczaka
2 ząbki czosnku
5 łyżek oliwy z oliwek
łyżeczka wędzonej słodkiej papryki
szczypta soli i pieprzu
łyżeczka pregano

kilka młodych ziemniaków
łyżka oliwy z oliwek połączona z solą i ulubionymi ziołami

3 kolorowe pomidory
szalotka ze szczypiorem
sól
kolorowy pieprz
łyżka octuu balsamicznego
łyżka oliwy z oliwek

Udko dokładnie płuczemy i wycieramy z nadmiaru wody. Przygotowujemy marynatę, w której przetrzymujemy kurczaka przez 30 minut! W międzyczasie szoru szoru ziemniaki, bo będziemy ze zapiekać w mundurkach. Kroimy je w ósemki i zalewamy marynatą oliwną. 
Piekarnik nagrzewamy do 180'C i na początku pieczemy samego kurczaka. Po 10 minutach dodajemy ziemniaki i zapiekamy razem od czasu do czasu polewając oliwą z oliwek, by obiad się nie spalił i nie był suchy! Zrozumiano?! :) Wyciągamy po 35 minutach (no jedynie, że stwierdzicie, że 5 minut dłużej będzie spoko dla kurczaczka).
Teraz zabieramy się za sałatkę z pomidorów, która jest tak skomplikowana jak moja podróż na Rynek Wildecki <3



Pomidory myjemy, kroimy wedle uznania (kostka mała/duża, piórka, od koloru do wyboru). Z cebulą czynimy to samo. Doprawiamy do smaku. Polewamy (nie, nie alkoholem ;) ) octem balsamicznym i oliwą z oliwek. Mieszamy i czekamy aż te cacka z piekarnika będą dobre ;)



No to co, smacznego i miłej niedzieli!



poniedziałek, 12 maja 2014

Słodkie z rabarbarem raz!

Zebrałam w sobie wszystkie siły i zawojowałam kuchnię (przynajmniej tak mi się wydaję! ;)).
Rabarbar kupiłam z wyprzedzeniem, więc tym razem nie było wymówki i zabrałam się za pracę ;) Trochę oszukiwałam, bo przepisowe 4 łodygi wcale nie poszły do ciasta, tylko 3. Nie mogłam się oprzeć smaku dzieciństwa i pochłonęłam jedną zanim się zorientowałam ;) Nawet kwaskowaty smak nie był w stanie mnie odciągnąć od podjadania ;) No ale nie o podjadaniu tylko miało być o pieczeniu, więc przed Wami zdjęcie końcowe i przepis! :)


Ciasto:
1 szklanka cukru
1/4 szklanki oleju
2 szklanki mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
1 szklanka maślanki
1 jajko
szczypta soli
olejek waniliowy
3-4 łodygi rabarbaru



Rabarbar obieramy z włókien i kroimy w 1,5 cm kawałki. Cukier ubijamy z olejem, dodajemy jajko i miksujemy przez kilka minut. Następnie zamieniamy mikser na kuchenną łyżkę i resztę składników łączyć będziemy manualnie ;) Na zmianę dodajemy mąkę połączoną z proszkiem do pieczenia, sodą oczyszczoną, solą z maślanką. Na samym końcu wlewamy olejek waniliowy i mieszamy przez chwilę. Następnie wylewamy 90% masy na formę wyłożoną papierem do pieczenia. Układamy pokrojony rabarbar. 





Do reszty masy dodajemy:
5 łyżek mąki
6 łyżek cukru 
1 łyżeczka proszku do pieczenia


Powstałą masę rozdrabniamy palcami na okruchy i posypujemy kruszonką na wierzch ciasta. Całość pieczemy przez 40 minut w 170'C.


Palce lizać! :)

piątek, 28 marca 2014

CUD MIÓD BOX part3.

Kolejny #cudmiódbox, kolejna niespodzianka, kolejne nowe smaki.
Śląskie szkloki nie były dla mnie nowością, bo taka jedna z południa podesłała mi te smakołyki :)
Kajmak to takie moje #tylewygrać! Obawiam się, że w przyszłym tygodniu zginę w kuchni na cały dzień (albo kilka dni) ;) tylko nie wiem, czy będę wyjadać ze słoika, czy dodam do czegoś ;) #takasytuacja
Chrzan, ostry chrzan przyda się na święta. Chyba nie podzielę się z nikim :3
Vinegrette prosto od #Weranda! Już wiem, że będą kolejne zakupy w Werandzie!
Jest pysznie! Polecam Cudmiódbox :) Maleństwo.










piątek, 7 marca 2014

CUD MIÓD BOX part2.

Luty zaowocował drugą paczką do CUDMIÓDBOX
Tym razem znalazłam tam... co ja będę pisać?! Sami zobaczcie! :)















czwartek, 6 marca 2014

Ciasto buraczano - czekoladowe.

Do odważnych świat należy, więc dlaczego nie połączyć buraków i czekolady? ;)
Na pierwszy rzut oka dziwnie to wygląda, bo jak to czekolada na słodko i buraki, które nieodłącznie kojarzą się z dzieciństwem i obiadem składającym się z ziemniaków, buraczków i mięsa?! Jak?!
Mama Iza pukała się w czoło, no ale co ja poradzę, że ciekawość okazała się silniejsza niż trauma z dzieciństwa, która krzyczała w środku, że też mam się puknąć w czoło, bo żadnych buraków jeść nie będę :D
Klamka zapadła, a raczej - zakupy zrobione i ciasto zrobić trzeba ;)
Zdjęcie ostało się tylko z końcowej pracy, ale jakie smaczne :)


Na ciasto:

3 średniej wielkości buraki
100 g masła
1 tabliczka gorzkiej czekolady
2 jajka
olejek waniliowy
1 szklanka mąki
1 łyżeczka sody
szczypta soli
1 szklanka brązowego cukru Demerara
świeży tymianek do dekoracji

Buraki gotujemy, a następnie obieramy i ścieramy na tarce o średnich oczkach. 
Nie musimy odcedzać nadmiaru wody, przynajmniej ja tak nie zrobiłam i ciasto wyszło ;)
Rozpuszczamy masło, a czekoladę topimy w kąpieli wodnej. 
Do miski numer 1! wsypujemy wszystkie składniki suche: soda, sól, mąka, cukier. 
Do miski numer 2! wlewamy rozpuszczone masło, roztopioną czekoladę, roztrzepane jajka, olejek i starte buraki. Łączymy ze sobą, by później do mokrych składników dodać suche. 
Wylewamy ciasto na wyłożoną papierem do pieczenia formę i wkładamy do rozgrzanego piekarnika do 190'C na 45 minut (piekłam z termoobiegiem). Dla upewnienia, czy ciasto jest już gotowe, używamy patyczka ;) 
Po ostudzeniu dekorujemy cukrem pudrem i tymiankiem! :)
Smacznego!
Mniam!

wtorek, 4 marca 2014

Zapiekane warzywa z kurczakiem w marynacie czosnkowej.

Praca zdalna ma to do siebie, że można zjeść domowy obiad w... domu :)
Rynek Wildecki jest tuż za rogiem (no dobra, tuż za bramą ;)), czyli świeże warzywa na wyciągnięciu ręki. Do tego najnowszy numer #kukbuk i obiad gotowy :) No może nie do końca, ale jesteśmy na dobrej drodze!
Z Pauliną wyglądałyśmy jak morderczynie po obieraniu i krojeniu buraczków ;) ale nikogo nie było w pobliżu, więc obyło się bez podejrzeń ;) 
Przesadziłyśmy z ilością warzyw i turlałyśmy się na końcu po mieszkaniu, więc Wam proponuje już mniejszą ilość ;) Przecież należy dbać o czytelników :D 
Gotowi na ucztę dla podniebienia? :>

PS> uprzedzam, zacznijcie pichcić zanim głód się odezwie ;)



Zapiekane warzywa:

1 marchewka
1 mały ziemniak
1 mała seler
2 małe buraki
1 pietruszka
1 por
garść sałaty (użyłam mieszanki włoskiej)
1 cytryna

Ziemniaka obieramy, kroimy w średnią kostkę i gotujemy w osolonej wodzie.
Resztę warzyw obieramy i też kroimy w średnią kostkę. Cytrynę kroimy w grube plasterki. Sałatę dodamy na sam wierzch po polaniu marynatą.



Marynata:

3 łyżki miodu (użyłam gryczanego)
2 łyżki octu
4 łyżki oliwy z oliwek
3 łyżeczki uniwersalnej przyprawy, np. Warzywko
1 łyżeczka mielonego kminku
1 łyżeczka mielonego chili

Wszystkie składniki łączymy ze sobą. Następnie polewamy nią warzywa, naczynie żaroodporne zakrywamy szczelnie folią aluminiową i wkładamy całość do rozgrzanego piekarnika do 200'C i całość pieczemy pod przykryciem przez 45 minut. 
Później pozbywamy się folii i pieczemy przez 30 minut zmniejszając temperaturę do 150'C!
(Używam piekarnika z termoobiegiem!)



Kurczak:

2 małe piersi z kurczaka
3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki soku z cytryny
sól 
pieprz
tymianek

Piersi z kurczaka płuczemy i osuszamy ręcznikami papierowymi. Przygotowujemy marynatę, polewamy mięso i pozostawiamy do "przegryzienia" na 30 minut.
Gdy naszym warzywom zostaje 30 minut do końca piernikowej sauny, wkładamy w naczyniu żaroodpornym naszego kurczaka i zapiekamy całość!

 Tyle czekania na taaaaak pyszny obiad! :)


Smacznego! :)

poniedziałek, 3 marca 2014

CUD MIÓD BOX!

Wróciłam! Cieszycie się? ;)
Dobra dobra, nie przesadzajmy z czułościami :D Maleństwo reaktywowane z nowym zapasem zdjęć, przepisów i dobrym nastawiem!

Przed Wami najpyszniejsza paczka pod słońcem!:) Asia i Krzysiek są sprawcami tego szaleństwa smakowego! CUDMIÓDBOX, bo tak nazywa się cała inicjatywa, to pudełko z pysznościami, które co miesiąc pojawiają się w Twoim domu za niewielką opłatą ;) Śmiało zamawiajcie, bo warto! Polecam, Maleństwo <3

Dzisiaj zerknijcie na pierwszy CUDMIÓDBOX, jutro zapraszam na najnowsze smakołyki ;)










środa, 27 listopada 2013

Pierwsze spotkanie Foodloversów.

Tutaj powinna się znaleźć zaległa (bardzo zaległa) relacja z październikowego weekendu z Foodlove. Jednak jej nie będzie. Będą za to zdjęcia i masa wspomnień, która zostanie z Maleństwem, tak długo jak to tylko możliwe! :)

Najlepsze blogerki pod słońcem!


Dziękuję wspaniałym dziewczynom, bez których kulinarny weekend byłby strasznie nudny :D Marysia, AniaAgata, Gosia, Ania, MagdaAsia, Marta Aga.

Habemus Hummus.

Takie śliczności na nas czekały!


Tak! Będę Ci robić zdjęcia, gdy Ty robisz mi <3
Taka pyszność z oreo <3

Teraz jestem tylko Johna! :)





Nie tylko umiemy w kuchni ;)

Jestę smakoszę wina ;)

Omomom tyle w temacie ;)






Trochę Włoch w centrum Poznania! :)

Telefon + Maleństwo = norma :D




Francuskie makaroniki in progress.


Tyle dobra przez październikowy weekend. Teraz listopad i szybkie nadrabianie zaległości! Bo gotowanie jest fajne! :)

Dzięki Foodlove.pl!